Czas na temat z jednej strony oczywisty a z drugiej paradoksalnie kontrowersyjny – zabawki. To kiedy i jakie zabawki dacie dziecku jest oczywiście Waszą decyzją. W mojej ocenie najważniejsze w tej tematyce jest bezpieczeństwo (odpowiednie atesty i materiały z których są wykonane) oraz adekwatność do wieku (jest to bardzo ważna cecha bezpiecznej zabawki). Raczej nikt nie da niemowlakowi do zabawy kredek, jednak jest wiele innych pozycji na rynku które kuszą swoimi kolorami i edukacyjnymi walorami a nie są najlepszym rozwiązaniem dla najmłodszych. Warto z takimi zabawkami poczekać i nie przyśpieszać, bo jeszcze przyjdzie na nie czas. Przy zakupie zwracam również uwagę na czas przez jaki dziecko będzie potencjalnie zainteresowane zabawką. Ciekawe rozwiązania dają możliwość rozwoju i zmiany zastosowania wraz z wiekiem. Dziś skupimy się głównie na zabawkach (i nie tylko) adekwatnych dla dzieci w przedziale 0-6 miesięcy. Należy przy tym pamiętać, że każde dziecko rozwija się w swoim tempie a proponowane przez nas dziecku zabawki powinny odpowiednio stymulować. Wybór jest tak duży, że ciężko może być się nam z początku odnaleźć w tym gąszczu. Jak zatem podejść do tematu?

Zabawki na początek

Ja zakup zabawek odwlekałam bardzo mocno w czasie z wielu powodów, chociaż i mnie kolorowe lale, misie i grzechotki zachęcały na sklepowych półkach. Pierwszym z argumentów były potrzeby dziecka. Maluch dopiero po około 3cim miesiącu zaczął się interesować przedmiotami i wtedy też dopiero pojawiły się u nas zabawki (w większych ilościach). W tych pierwszych miesiącach życia dla naszej Łucji najważniejsi byliśmy my. Z uwagą studiowała nasze twarze i przyglądała się mimice. Nie znaczy to, że do tego czasu córka nie miała żadnych zabawek – miała jednak nie była nimi zainteresowana a my nie uszczęśliwialiśmy jej na siłę. Oczywiście otrzymała wiele przydatnych przedmiotów od rodziny i znajomych. Super, bo jedną z większych zalet odłożenia tych zakupów był brak powtórzeń w naszych zasobach (a jak nie trudno się domyślić, jak już się pojawią zabawki to potrafią w zawrotnym tempie zwiększać swoją objętość). Opowiem Wam dziś więc o naszych domowych hitach z perspektywy 9 miesięcy.

Grzechotki

W domu mamy ich wiele. Na początek powinny być lekkie, by dziecko nie miało problemu z ich utrzymaniem. Fenomen tej prostej zabawki polega na tym, że dziecko grzechocząc nasłuchuje i uczy się prostego procesu przyczynowo skutkowego: poruszam to pojawia się dźwięk. Świetnym rozwiązaniem są również kostki sensoryczne – które poza grzechotaniem mają wiele tasiemek do łapania i różnego rodzaju faktury. Poniżej kilka naszych domowych przykładów (u nas nr 3 jest absolutnym hitem – nasza oczywiście jest różowa 😉 ).

  1. Kostka sensoryczna
  2. Grzechotka na rękę
  3. Grzechotka

Gryzaki

Gryzaki to u nas nadal absolutny must have (Łucja ma obecnie 9 miesięcy). Warto zadbać o różne kształty i wypustki na zabawce – dzięki czemu dziecko masuje sobie dziąsła co przynosi ulgę w czasie ząbkowania. Nasza córka najbardziej ukochała sobie żyrafki Sophie mamy jej różne rodzaje i córeczka z chęcią po nie sięga. Zabawka jest wykonana z wysokogatunkowego materiału i wykończona naturalnymi spożywczymi farbami. Łucja bardzo lubi również wodne gryzaki – tutaj trzeba bardzo uważać na szczelność wykonania i przy pierwszych oznakach przegryzienia / zniszczenia wyrzucić. Poza tym z chęcią sięga również po ażurowy gryzak z grzechotką.

  1. Żyrafa Sophie
  2. Gryzak wodny
  3. Gryzak ażurowy z grzechotką
  4. Duet gryzaków

Książeczki / karty kontrastowe

Jedną z lepszych zabawek na początek są książeczki kontrastowe. Wraz z rozwojem wzroku, dziecko zaczyna skupiać swój wzrok na kształtach. Kontrastowe kolory (czerń z bielą, czerwień) bardzo przyciągają uwagę i ćwiczą skupienie. W dalszym rozwoju można z nich korzystać do nauki przekładania (nasza córeczka uwielbia przewracać wszelkiego rodzaju strony) a później nazw zwierzątek i ich odgłosów. W tym miejscu warto w ogóle pomyśleć o książeczkach z bajkami. Czytać można już najmniejszym dzieciom a książeczki z klasycznymi historiami posłużą długie lata.

  1. Książeczki kontrastowe
  2. Karty kontrastowe

Szumiące misie i nie tylko

Nasza córka ma swojego whisbear niemal od urodzenia. Z początku nie dawał on wielkich efektów (ale też nasza córeczka nie miała problemów ze spaniem) za to sama zabawka i jej szum świetnie pomagały mojemu mężowi… Obecnie widać, że nasza córeczka lubi ten szum i potrafi on ją wyciszyć. Wśród moich znajomych opinie o zastosowaniu szumu są skrajne. Dla jednych bez niego ani rusz a innym wręcz przeszkadza. W mojej ocenie wszystko zależy od dziecka (w końcu każdy z nas jest inny) i warto przed zakupem przetestować puszczając takie dźwięki np. z telefonu. Sam miś jest również sam w sobie ciekawą zabawką, bo ma różne pod kątem tekstury i wydawanych dźwięków przy dotyku łapki i uszka co naszej córce od początku przypadło do gustu. W domu mamy również zwykłe misie w różnych rozmiarach, którymi Łucja bardzo chętnie się bawi. Jednym z większych hitów jest u nas również lalka metoo – łatwo ją złapać i przełożyć z rączki do rączki oraz siostrzyczka szczeniaczka.

  1. Miś szumiący
  2. Miś interaktywny
  3. Lalka

Maty edukacyjne / bujaczki

Osobiście sceptycznie jestem nastawiona do produktów ze słowem „edukacyjne” w nazwie (zapewne przez jego nadużycie w branży). Według mnie dobra mata to taka, która pasuje do wieku i potrzeb dziecka. Nasza ma dwa pałąki z zabawkami – które Łucja uwielbiała trącać i łapać. Ponownie warto zwrócić uwagę na dostosowanie tej zabawki do wieku ale także temperamentu dziecka. Jeśli kopie mocno nóżkami – warto wybrać coś, co będzie wydawało dźwięki przy takich ruchach, jeśli jak nasza córka lubi się bawić rączkami zwróćcie uwagę na ilość zabawek a także możliwości ich przekładania. Popularne są również bujaczki / huśtawki z zabawkami. W naszym przypadku bujaczek 3w1 sprawdził się rewelacyjnie – szczególnie na początku, gdyż można było położyć w nim wygodnie i bezpiecznie dziecko i zabrać ze sobą do innego pokoju.

  1. Bujaczek 3 w 1
  2. Mata

Zabawek na rynku jest oczywiście znacznie więcej i tak też z czasem nasza kolekcja rozrasta się o stoliki do zabawy, jeździki, pchacze, kubeczki, książeczki do wanienki itp. itd. Jednak te wspomniane w dzisiejszym poście są ciekawą bazą do dalszego rozwoju kolekcji zabawek. Staramy się w domu nie mieć ich zbyt wiele, bo mieszkanie ogranicza nam przestrzeń i wolimy mieć ich mniej a wyższej jakości. Regularnie wymieniamy jej również zabawki którymi w danej chwili się bawi dzięki czemu bez zakupu dodatkowych dziecko jest zainteresowane i chętnie sięga po kolejne z nich.

Jakie u Was są największe hity w domu? Czy jak ja jesteście czasem zaskoczeni wyborem dziecka?