Sylwester i nowy rok to idealny czas na podsumowanie swoich osiągnięć. Warto przypomnieć sobie spełnione plany i marzenia. Pochwalić samych siebie za sukcesy – za równo te małe jak i wielkie oraz zadumać się na chwilę nad swoimi porażkami i ich przyczynami. Z pewnością wzlotów było więcej niż upadków. Gdy podsumujemy już mijający rok przyjdzie czas na snucie planów na przyszłość, ale po kolei.

Co udało mi się osiągnąć w 2016 roku?

Zdecydowanie w tym roku największą moją radością, szczęściem i sukcesem jest rodzina. Nie tylko minął już pierwszy rok naszego małżeństwa ale również zostaliśmy rodzicami! O rodzicielstwie nie wiem jeszcze wszystkiego, bo teoria a praktyka to dwie różne sprawy ale póki co zdecydowanie jestem zadowolona. Początki były trudne ale to temat na inny wpis. Najważniejsze, że dobrych dni było znacznie więcej niż złych, a każdy nowy przynosi mi motywację.

W kwestii mojego rozwoju edukacyjno-zawodowego jestem względnie zadowolona. Bardzo się cieszę, że obroniłam tytuł magistra i tym samym ukończyłam póki co moją przygodę ze studiami. Praca daje mi dużo satysfakcji i spełnienia ale niestety w czasie przerwy wynikającej z urlopu macierzyńskiego brak mi czasu i motywacji do programowania. Niestety ale wymaga to skupienia i jak już zacznę, to lubię pracować ciurkiem kilka godzin, co przy maleństwu jest trudne. Z pewnością za to czeka mnie mała powtórka wiedzy przed powrotem.

W 2016 roku udało mi się spełnić kilka marzeń – przede wszystkim zostałam mamą, jestem zachwycona moim małżeństwem – chociaż nie jest idealne, to nie zamieniłabym męża na żadnego innego. Poza tym mam stałą pracę, byłam z na spokojnych wakacjach i sylwestrze w górach, urządziłam pokoik dla mojej córeczki i co ważniejsze, własnoręcznie przygotowałam dekoracje – o których nie jeden raz wspomnę jeszcze w tym roku i pokażę Wam co i jak.

Porażki również się zdarzają

Uważam siebie za optymistkę i stosunkowo szybko zapominam o moich porażkach – bo po co psuć sobie humor ;). Dlatego ta część będzie bardzo krótka. W ciągu roku byłam na siebie zła, że zaniedbałam publikacje naukowe. Niestety ale wymówek miałam do tego pełno, jedne mniej, drugie bardziej słuszne. Prawdą jest, że nie znalazłam na to czas i chęci a jedynym spójnym naukowym tekstem była moja praca magisterska.

Regularność nigdy nie była moją mocną stroną i również w 2016 miałam z nią problemy. Taka już jestem, że nie potrzebuję regularnych pór posiłków i realizacji zadań, jednak przy dziecku żałuję, że nie wyrobiłam sobie wcześniej dobrych nawyków i zdecydowanie z tym walczę. Podobnie zresztą w kwestii ćwiczeń. Zawsze byłam szczupłą kobietą i nie potrzebowałam ani diet ani ćwiczeń by dobrze wyglądać. Nadal tak mam ale kondycja to już inna sprawa i tutaj również odniosłam małą porażkę.

Ostatnim moim problemem jest zarządzanie wydatkami. O ile w kwestii wyprawki dla małej udało mi się zaplanować i zrealizować budżet o tyle w innych pozostało wiele do życzenia. No cóż, kolejny punkt do rozwoju.

Postanowienia noworoczne

Dobre postanowienia to takie, które mamy szansę zrealizować. Dlatego, by poprawić swoją motywacje i dać sobie szanse na ich realizacji zawsze podejmuję wyzwania w trzech poziomach: prostym, średnim i trudnym do realizacji. Wtedy nawet jeśli nie uda mi się wszystkiego osiągnąć, z pewnością zanotuję jakiś sukces. Warto również nie poddawać się bo najwięcej postanowień ginie na pierwszym potknięciu. Jeśli coś Ci się nie udało, trudno. Spróbuj co najmniej kilka razy zanim się poddasz.

Moje główne postanowienia na ten rok:

  • regularnie pisać
  • realizować więcej projektów DIY
  • wrócić do ćwiczeń
  • więcej czytać
  • planować wydatki i posiłki
  • rozwinąć się zawodowo.

Za rok zobaczymy jak mi poszło. Póki co trzymam za Was i za siebie kciuki. Oby postanowienia nie umarły już w tym miesiącu 😉 aby za rok byliśmy z siebie dumni.